wtorek, 24 marca 2020

Kłótnia.

Dobrze nie jest.















I to fakt.
Wieś okazała się wygraną w lotto.
"Więzienie" jest mało dotkliwe bo jest ogródek. I brak innych ludzi.

Czytam o restrykcjach.
Szukam podstawy prawnej.
Na jakiej podstawie miałabym być ukarana że wyszłam z domu.

Czytam co online ma wykonywać dziecko.
Po to m.in. mam podejść do szkoły po jakieś materiały - uj wie jakie. Godziny zaporowe. Jak wyjść jak dziecko już 2 tygodnie nie wychodzi? 

Szperam i ryję.

A Luby gadka swoje.
Bo specustawa.
Bo opozycję ograli.
A ja specustawę mam w dupie.
Ja swoje.
On swoje.
W końcu jak wydarłam się to poszedł spać do innego pokoju.

Edukacja szkodzi.
Po tylu latach naginania prawa i tragifarsy wierzę nadal że żyjemy w państwie prawa. Albo znów będziemy być.

Jestem administratywistą. 
Poświęciłam na to 5 lat.
A dziś kolanem wypychają rozporządzenie.

Bo stan wyjątkowy nie może być wprowadzony.
Bo wybory muszą być.
Bo ich elektorat w międzyczasie mógłby wymrzeć.
Albo by im słupki poparcia spadły.
Albo już będzie taka ruina państwa że na reelekcję szans nie będzie.
A ja mam to gdzieś.

Albo mamy wprowadzony stan wyjątkowy że wszystkimi ograniczeniami albo niech spadają by rozporządzeniem minister zdrowia zamykał firmy, ograniczał prawa i wolności obywatelskie.





Te przymusowe pobyty w domu zakończą się albo przyrostem naturalnym albo rozwodami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz