czwartek, 28 czerwca 2018

Kilka dni wolnego.
Chociaż i tak pracuję.
Wysypiam się na zapas.

 Wiewiór na drzewie.

Odra. Dziecko stróża. Obdarciuch. Jestem tak zamotana psychicznie, że przez całą trasę nie mogłam zrozumieć, czego mi brakuje na głowie dziecka.

Kasku.....



Prawie kawa. Pyszna. Moja. Wypełniona malinami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz