poniedziałek, 12 lutego 2018

w dniu, w którym spadł śnieg

Zrobiłam sobie ranking wariatów w Poznaniu.

Napomknę, że śnieg spadał całymi czapami, mokry, przyczepiający się. Nie taki, który można strząsnąć. Padał w oczy, zawiewał wiatr, gdy sama doszłam po Młodego do przedszkola usłyszałam chóralne aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!! (na mój widok).




Podium.

Miejsce trzecie. Spacerownik. Chłopak w rozpiętej kurtce. Bawełniana cienka bluzeczka. Ledwo, ledwo i z dużym rozcięciem. A na całym kołnierzu kurtki ogrooooomny gigantyczne przyczepione płaty śniegu. Ale lans był.

Miejsce drugie. Ex aequo. Dwóch szaleńców jadących w śniegu na hulajnogach. W tym dziewczynka w wieku szkolnym.

Miejsce pierwsze. Kierowca w wypasionym aucie. Pewnie w innych warunkach inni by podziwiali model wozu. Niestety nie miał dachu.  Nawet mu zrobiłam zdjęcie. MISTRZ!!!!!!!!! :P


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz