Zrobiłam sobie ranking wariatów w Poznaniu.
Napomknę, że śnieg spadał całymi czapami, mokry, przyczepiający się. Nie taki, który można strząsnąć. Padał w oczy, zawiewał wiatr, gdy sama doszłam po Młodego do przedszkola usłyszałam chóralne aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!! (na mój widok).
Podium.
Miejsce trzecie. Spacerownik. Chłopak w rozpiętej kurtce. Bawełniana cienka bluzeczka. Ledwo, ledwo i z dużym rozcięciem. A na całym kołnierzu kurtki ogrooooomny gigantyczne przyczepione płaty śniegu. Ale lans był.
Miejsce drugie. Ex aequo. Dwóch szaleńców jadących w śniegu na hulajnogach. W tym dziewczynka w wieku szkolnym.
Miejsce pierwsze. Kierowca w wypasionym aucie. Pewnie w innych warunkach inni by podziwiali model wozu. Niestety nie miał dachu. Nawet mu zrobiłam zdjęcie. MISTRZ!!!!!!!!! :P

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz