Poranek.
Miły poranek w piątek.
Telefon zjeżdża mi z pralki wprost do wc. Służbowy telefon. Utopił się. Padł.
Sms od kumpeli, że będąc w sklepie została poinformowana przez córkę, że ma ubrane dwa różne buty. Jeden brązowy, drugi czarny. Ba!! Jeden płaski obcas, drugi obcas. Że też nie kulała. ;P
Kolegi żona, która nie zauważyła, że komórka wpadła jej do gotującej się zupy.
Inna, która swojego czasu wraz z odzieżą wyprała w pralce tablet.
Dajemy z siebie wszystko.
Jest dobrze. Jutro nowy tydzień. Poproszę, by był nudny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz