Pachną gotowane grzyby ... Zapachniało świętami, uszka będę robić.
A tymczasem ....
Postrach z dzieciństwa.
Fajna sprawa. Rodzice wiedząc, że boję się tego zwierza nic z tym nie zrobili.
"Tylko nie na kozła" to były moje jedyne słowa jak wracałam do domu. A kozioł był na wprost wejścia. I nadal tu jest ... po 35 latach. Ale kto by się kiedyś przejmował lękiem dziecka.
Taką ozdobę przywalić sobie na ścianę .... Zgroza.
Chociaż i tak powinnam się cieszyć. Była tu jeszcze patroszona wiewiórka, orzeł czy coś w tym stylu, sowa i dwie kaczki. Tragedia. Ozdoba?????

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz