Przeważnie życzenia zapominam szybciej, niż wybrzmią słowa.
Tym razem utkwiły we mnie.
Bo tak to jest, jak się mierzy innych własną miarą.
Przekonanie, że jest tylko jedna słuszna droga do osiągnięcia szczęścia.
Czy to w życiu jest najważniejsze?
Pieniądze?
Władza?
Największe emocje dnia mam w momencie kiedy otwierają się drzwi w grupie Biedronki.
Synek pełen ekscytacji i emocji wyrzuca na podłogę zabawki.
Małe nóżki pędzą szybko do mnie i małe rączki obejmują moją szyję.
Podskoków nie ma końca.
Buziaki i szczęście.
Mały tuptuś wraca do domu.
Niesamowite jest obserwować rozwój smyka.
Mam w pamięci skrzętnie zapisane momenty z niemowlęctwa.
Uwielbiałam widok szukania przez niego pokarmu.
Uwielbiałam widok podskakującej pupy (przed raczkowaniem).
Uwielbiałam pierwsze uśmiechy, które początkowo rozdawał tylko rano.
Uwielbiam patrzeć, jak sobie daje radę. Jak błyskawicznie opanowuje kolejne elementy.
Duma mamy. :))))
Teraz mamy wiele pierwszych słów, pierwszych zdań.
Pierwsze śmiechy z gadek.
Love.
Miłość.
I innego rodzaju szczęście.
Wyzwolenie endorfin.
Ubiór do biegania z dnia wczorajszego. :))
Dziś po przerwie żłobek. Ale niedobitek dzieci był! Chyba z pięcioro ich było.
Reszta nie wykaraskała się jeszcze.
Młody spoko, to jakiś czort, każdorazowo gdy idziemy do lekarza dochodzi do siebie w tempie błyskawicznym. Nawet gdy jestem niedobrą matką, która zapomina podawać lekarstwa.
Maluszek śpi. Wracam do Agaty Christie. Prezent od Starszego. <3


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz