czwartek, 4 grudnia 2014

19 miesięcy

Wczoraj pierwszy raz przegapiłam Tity miesięcznicę.
Ostatni raz naście miesięcy, teraz już będzie dzieścia.


Mój chłopczyk wszedł w 19 miesiąc z infekcją wirusową.
Myślę, że póki te "piątki" nie przebiją się będzie miał słabszą odporność i nic na to nie poradzę.
Póki co wyczuwalne są, ale przebijać się raczej nie zamierzają, chociaż czekam na to.



Waga  12.300. Znów mniej.
Wzrost - nie wiem.
Zęby - nadal 16, komplet jedynek, dwójek, trójek, czwórek.
Mowa - mówić nie mówi, ale rozszerza swój repertuar, coś tam po swojemu mruczy, wychodzą mu jakieś zlepki sylabowe. Tak np. czyta książeczki (przekłada strony i na głos po swojemu czyta).
Sen - teraz jak jest w domu - to nawet dwa razy dziennie.
Mleko mamy, ale chyba w nocy ciut rzadziej już pije.
Apetyt umiarkowany.
Ale położyłam mu dziś na jego nowy talerzyk trochę sera pleśniowego (czy dzieci mogą go jeść?) i pędził do talerzyka i jeszcze dokładkę zjadł.
I precelki zajada.
I dzisiejsza kiełbasa znalazła uznanie.
Ale to mikroskopijne ilości u mnie je "na zmianie".
Za to u taty wciąga kaszkę i czasami nawet całą miseczkę obiadu.

Jest wesołym i radosnym chłopczykiem.
Uwielbia gonić kotkę po mieszkaniu. Tylko ostrzegawczy głos kota informuje mnie, że Tita znów narusza jego teren i mu dokucza z piskiem radości. Kot czasami wyciąga łapę z pazurami i broni się. A ja muszę wtedy bronić synka.

Czasami ma już fajne dorosłe zachowania.
Ostatnio wziął moje buty i na korytarz poszedł je odłożyć.
Wczoraj ubierał mi na nogi moje górale.
Na informację, że coś ma wyrzucić idzie do kuchni, otwiera szafkę i wyrzuca to coś do śmieci.
Jak widzi, że sprzątam, też usiłuje coś robić.
Odnosi swoje jedzenie i picie do kuchni. :))

Nadal książeczki są na topie, co mnie cieszy. Przynosi do czytania i czytam, czytam.

Aktualnie najczęściej "Lokomotywę", "Niegrzecznego kotka", "Wywrotkę Adasia" oraz książeczki o zwierzątkach. Może mój drugi syn będzie kochał książki jak jego mama. :)))

Wczoraj nabyliśmy kolejne i kolejne drewniane puzzle. Uwielbiam drewniane zabawki. Są piękne. Na jednym z obrazków były słonie lecące balonem. Dziś usiłował spojrzeć po drugiej stronie planszy, czy też tam są. :PPP
Pamiętam jak Starszy przeżywał kiedyś, że pisali o 4 zwierzakach a na zdjęciu były 3. Był rozczarowany, że ktoś go oszukał. :))
hihi


Młodszy w obiektywie Starszego.
Starszy specjalnie robił zdjęcia do bloga. Dzięki, Synku! :*


Ps. Walczę - chyba skutecznie - z obrazkiem jak wyżej. Nagrałam płytę z piosenkami dla dzieci. Mówię nie siedzeniu dziecka przed lapkiem/kompem. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz