sobota, 11 października 2014

Rejs 2.

Miejsce: mieszkanie

Czas: październik 2014 r.

Obsada: ja i Luby

Scenografia: pokój. Wieczorny bałagan. My koło siebie. Przed nami stół, przed Lubym estetyczne szczątki makreli w folii, obgryziona marchewka zostawiona przez młodego, nadgryzione ciastko. I puszka piwa.

Wieczór. Pełen romantyzm. Ja stukam w pasjansa pająka na laptopie. Luby wpatruje się tępo w tv i przysypia. Młody śpi, relaks, przytłumione dźwięki.

Nagle w moją zadumę wkraczają dziwne dźwięki.

Takie przeponowe:

buuuuu

buuuuuuuuuu

buuuuuuuuuuuuuuu

(coś w rodzaju buczenia barana lub pierwszych prób posługiwania się mową ludzką)

Obracam się z niedowierzaniem, a tu inżynier Mamoń z całkowitą powagą udziela mi instrukcji dźwiękowej redukcji biegów w motocyklu.

Marek Piwowski nie zawstydził by się tej sceny w kontynuacji Rejsu.

Ja odpłynęłam i makijaż ze śmiechu też mi spłynął. Jakby ktoś był zainteresowany posiąść wiedzę w zakresie słuchowym, służę odpowiedzią. Ćwiczyłam pilnie buuuuuu. Zapisuję się na egzamin. Już na jedno pytanie motocyklowe znam odpowiedź. :DDD




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz