niedziela, 7 września 2014

społecznik


W tygodniu wróciłam z zebrania w szkole.
Ósmy rok z rzędu podjęłam się jakiejś funkcji hehe. Ósmy! Bo aż sobie policzyłam. :DD
Starszy, gdy dowiedział się miał ochotę mnie rozszarpać. Dosłownie szalał ze złości. Zamienił się w lwa. Dlaczego? Bo w tym czasie on z młodym wieczorami nie będzie zostawał. Młody wieczorem jest wymagający. :P

Ale w tym roku po raz pierwszy będę zastępcą. Nie mam czasu na przewodniczącego i tak teraz drugi semestr kiepska już była ze mnie przewodnicząca rodziców. A tak zastępca może schować się w cień. Ale jego głos nadal jest ważny i się liczy. Będę mogła, będę uczestniczyć.

Zawsze na pierwszych zebraniach są rodzice, którzy na zebraniach wbijają wzrok w ławkę szkolną pragnąc być niezauważonym i niewybranym do trójki klasowej (gdy nauczyciel musi wyławiać) i ci nieliczni, co udzielają się, walcząc by w szkole było lepiej, niż dotychczas. Dla dzieci. Naszych dzieci. Ale mało tych ludzi. Społeczników, co nie straszne im gadanie.

Warto mieć realny wpływ na to, co się dzieje w szkole. Już tak było w podstawówce, w gimnazjum. Wiele pomysłów udało się wtedy przeforsować. Wiele zmian wprowadzić. Teraz, w technikum na zebraniach uczestniczą również dyrektorzy i czasami nauczyciele.W końcu w tym miejscu nasze dzieci przebywają dziesiątki godzin.

Powiem, że warto być. To nie kosztuje nic prócz trochę czasu. A tym w końcu sami dysponujemy. :)



:PPP





a to tak na marginesie, jaką młodzież potrafi mieć inwencję:
Tam jest wpis Starszego "muszę się uczyć, żeby mieć komputer"
 i dopisek nauczycielki. :PP

Starszego kolega z ławy szkolnej na sprawdzianie wiedzy napisał kiedyś:
 "nie nauczyłem się bo musiałem zbierać diamenty" :PPP

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz