Brzeg jest piękny
niestety jakość zdjęć z telefonu pozostawia wiele do życzenia, ale lepsze takie, niż żadne
i na końcu z babcią
Zostałam niedawno zapytana o godziny dodawania postów na blogu. Opublikowane godziny nijak mają się do rzeczywistości, ale mi to nie przeszkadza, trochę chaosu w życiu i komplikacji nie zaszkodzi ;P. Czy ze mną wszystko może być normalne? Teraz minęła 23, ciasto właśnie upiekło się i powoli trzeba kończyć działalność dydaktyczną na dzień dzisiejszy.
Starszy wiesza pranie i stęka i kwęka na balkonie. Wysypał wszystkie klamerki, złamał by sobie palec u nogi, mamrocze pod nosem, ale twardo wiesza nadal.
Młody dziś nacisnął klamkę na klatkę schodową, dobrze, że najpierw mi pokazał, a nie najpierw zwiał.
Dziś inteligentnie zadzwoniłam do mamy. Żadna z nas nie rozłączyła się i tym sposobem wszystkie bejmy co tam były zniknęły. I rzekłam później do niej, że nie może mi mówić, że z nią wcale nie gadam przez telefon, bo mam corpus delicti na podsumowaniu połączeń. Pół godziny nawijki z nią jak w pysk strzeliłam. aaaa :P
Starszy dziś stwierdził, że jak wyleje zupę buraczaną, to może w końcu inny obiad pojawi się na stole. :PPP Cóż synku hihi.
Ciekawe, co przyniesie jutro. :)
W końcu ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy. Będzie dobrze, nie??



.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz