wtorek, 26 sierpnia 2014

zdjęciowo

jeszcze zaległe fotki wakacyjne

Brzeg jest piękny


niestety jakość zdjęć z telefonu pozostawia wiele do życzenia, ale lepsze takie, niż żadne
















i na końcu z babcią


Zostałam niedawno zapytana o godziny dodawania postów na blogu. Opublikowane godziny  nijak mają się do rzeczywistości, ale mi to nie przeszkadza, trochę chaosu w życiu i komplikacji nie zaszkodzi ;P. Czy ze mną wszystko może być normalne?  Teraz minęła 23, ciasto właśnie upiekło się i powoli trzeba kończyć działalność dydaktyczną na dzień dzisiejszy.

Starszy wiesza pranie i stęka i kwęka na balkonie. Wysypał wszystkie klamerki, złamał by sobie palec u nogi, mamrocze pod nosem, ale twardo wiesza nadal.

Młody dziś nacisnął klamkę na klatkę schodową, dobrze, że najpierw mi pokazał, a nie najpierw zwiał.

Dziś inteligentnie zadzwoniłam do mamy. Żadna z nas nie rozłączyła się i tym sposobem wszystkie bejmy co tam były zniknęły. I rzekłam później do niej, że nie może mi mówić, że z nią wcale nie gadam przez telefon, bo mam corpus delicti na podsumowaniu połączeń. Pół godziny nawijki z nią jak w pysk strzeliłam. aaaa :P

Starszy dziś stwierdził, że jak wyleje zupę buraczaną, to może w końcu inny obiad pojawi się na stole. :PPP Cóż synku hihi.


Ciekawe, co przyniesie jutro. :)

W końcu ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy. Będzie dobrze, nie??



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz