Załączyłam wczoraj pralkę. Około 20-tej. Cykl jednogodzinny. Grubo po północy pralka nadal prała, wirowała i nie zamierzała skończyć. Coraz lepiej działa.
Zaglądam, oglądam, marudzę.
- Wiem, o co ci chodzi, chcesz nową pralkę.- rzekł mój do mnie. [Jak to faceci nie znają kobiet]
- Wiesz, może to dziwnie zabrzmi, ale od 4 godzin zastanawiam się, czy wsypałam proszek. Raczej wątpię.
Te jego spojrzenie! :D Po paru latach powinien mnie lepiej znać. :P
Proszku w pralce nie było. Ale za to jak pralka porządnie wypłukała!
Perfekcyjna całą gębą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz