co mi tam obcy pies ...
I notoryczne próby ucieczki na ulicę. Bo każdą trasę trzeba wypróbować. Najlepiej te, gdzie są górki, skarpy. I zabronione nęcą.
Ubranie oblepiające człowieka w ten upał też niespecjalnie mi pasuje.
I informatyk w pracy, któremu jeszcze trochę i bym przywaliła. Gdyby ten gość był moim mężem/facetem bym mu serio obiła. I wałek sam by nie wystarczył. Flegmatyzm, nieudolność i beznadzieja w jednym. Młodszy rocznikowo ode mnie i to parę lat, ale mentalność ... niewyobrażalna. Totalna porażka.
I mój oblubieniec też się do wściekłości przyczynił, bo miał kupić młodemu pieluchy, ale jak miał to zrobić, skoro młody mu usnął. Tak, ale ja mogę jechać i się z całym majdanem szarpać załatwiając inne sprawy, bez względu na to czy młody śpi, wrzeszczy, czy jest spokojny. Niech wróci z pracy i się mu oberwie.
Wiem, wiem. Powinnam być szczęśliwa, że młody jest zdrowy. Że wiele rodziców marzy o zdrowym dziecku. Ale gdyby ktoś godziny tyle Wam wrzeszczał, to też byście uciekli. Daleko.
To minie, minie, minie.
Bez kija do mnie nie podchodźcie. Gryzę.
mamo, biegaj za mną
w takie upały trzeba uzupełnić płyny



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz