poniedziałek, 28 lipca 2014

://

Jestem dziś wyjątkowo wściekła. Aż we mnie kipi złość i wylewa się ze mnie. Trzęsie w środku. Dzisiejszy dzień mnie wykończył. Cały. A młody, który wyjątkowo dziś wył i wymuszał wiele rzeczy doprowadził mnie do furii. Przebywanie z nim na dworze w temperaturze +35 stopni i wielokrotne wkładanie i wyciąganie z fotelika w aucie, gdy musieliśmy przemieszczać się oraz długie i nieskuteczne próby usypiania go wykończyły mnie psychicznie i fizycznie. Bieganie za nim po placu zabaw gdzie notorycznie uciekał z niego na inne  boisko, gdzie grali w kosza doprowadziło mnie do pasji. Te dziecko nikogo i niczego się nie boi.

co mi tam obcy pies ...


I notoryczne próby ucieczki na ulicę. Bo każdą trasę trzeba wypróbować. Najlepiej te, gdzie są górki, skarpy. I zabronione nęcą.

Ubranie oblepiające człowieka w ten upał też niespecjalnie mi pasuje.

I informatyk w pracy, któremu jeszcze trochę i bym przywaliła. Gdyby ten gość był moim mężem/facetem bym mu serio obiła. I wałek sam by nie wystarczył. Flegmatyzm, nieudolność i beznadzieja w jednym. Młodszy rocznikowo ode mnie i to parę lat, ale mentalność ... niewyobrażalna. Totalna porażka.

I mój oblubieniec też się do wściekłości przyczynił, bo miał kupić młodemu pieluchy, ale jak miał to zrobić, skoro młody mu usnął. Tak, ale ja mogę jechać i się z całym majdanem szarpać załatwiając inne sprawy, bez względu na to czy młody śpi, wrzeszczy, czy jest spokojny. Niech wróci z pracy i się mu oberwie.

Wiem, wiem. Powinnam być szczęśliwa, że młody jest zdrowy. Że wiele rodziców marzy o zdrowym dziecku. Ale gdyby ktoś godziny tyle Wam wrzeszczał, to też byście uciekli. Daleko.

To minie, minie, minie. 


Bez kija do mnie nie podchodźcie. Gryzę.


mamo, biegaj za mną

w takie upały trzeba uzupełnić płyny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz