ubyć z zapachu
z barwy
po prostu
pod głowę ramię
i zasnąć
z barwy
po prostu
pod głowę ramię
i zasnąć
wiatr
nie obudzi
pszczoła
ciemnymi skrzydłami nie ugłaszcze
pszczoła
ciemnymi skrzydłami nie ugłaszcze
ziemi
oddać siebie
tak bardzo
że już niczym nie zostać
i nigdzie
oddać siebie
tak bardzo
że już niczym nie zostać
i nigdzie
Dwa tygodnie. Jedna sobota, kiedy pojechałam odwiedzić babcię. Ciągnęło mnie już tam, a że trochę kilometrów do zrobienia i młodzian, to nie szło spontanicznie jechać. Zdążyliśmy. Cztery dni później babcia upadła na ziemię. Leżała. Zanim odnaleźli, minął czas. Parę dni później odeszła. Dokładnie 2 tygodnie po mojej wizycie był pogrzeb.
I ten obraz jak po raz ostatni machała nam w oknie ...
Jak uwierzyć po tylu latach, że babci już nie ma? Ani drugiej babci. Ani dziadków. I wujków już iluś brakuje. Pradziadków, siostry, ojca. Przyjaciela. Znajomych. Po drugiej stronie życia ....
Jak uwierzyć, że jej nie ma? Że nigdy już nie zadzwonię, nie porozmawiam, nie przyjadę. Że nie będzie już nikogo, komu tak bardzo zależało na moim powodzeniu i szczęściu, kto mi tak usilnie kibicował?
Prześladuje mnie, że tak mało miałam czasu dla babci. Że zawsze pęd, w biegu, jadąc pomiędzy odwiedzinami rodziny. Szybko, szybko. Jak to powiedziała mama, że nikt nie ma czasu słuchać starego człowieka. I tu zgadzam się z nią. Młodzi zajęci życiem, bez czasu na zatrzymanie się, na refleksję. Bo kiedyś później porozmawia się. Czasami to kiedyś nie nastąpi ...
Babcia.
Wspomnienia z dzieciństwie, które dziś nie mają już racji bytu.
Przeżycia ze wspólnej wycieczki do Lichenia.
Oglądanie z babcią w łóżku z termoforem serialu Abigail.
Laczki, które mam do dziś, a które robiła sama (to były druty czy szydełko?). Wytrzymały niespełna 30 lat.
Jej hodowane kryształki do picia.
Jej kuchnia i niezapomniany blok czekoladowy, który to przepis od lat poszukuję. ...
Pieniądze, które dostawaliśmy wraz z bratem (z dodatkiem nie mów dziadkowi). I dziadek, który też nam dawał i mówił, by nie mówić babci.
Wyjazd nad jezioro, gdzie babcia kupiła mi litrową pepsi. Tylko dla mnie. Trzeba było być dzieckiem w tamtych czasach by wiedzieć, czym była pepsi. Cała ogromna butelka do wypicia.
W któreś wakacje przyjechała opiekować się starszym synem, gdy miał wakacje. Starszy dał prababci popalić w tym czasie, zakazując prababci oglądania tych samych odcinków seriali.
Czas, gdy namiętnie w ostatnich latach paliła wszystkie garnki, zapominając, że coś gotuje.
Nie będzie już komu wysyłać nowych zdjęć. Nie znajdą się one już w gablocie wśród ogromu zdjęć, gdzie babcia cieszyła nimi oczy.
Przykuta w ostatnich latach choroby do mieszkania i zależna od innych, by z niego wyjść.
- Samotna.
- Apodyktyczna dla obcych.
- Z darem opowiadania i sprawnym umysłem.
- Żyjąca dla rodziny i najbliższych.
- Mająca 17 chrześniaków (!!!).
- Mająca pięcioro dzieci.
- Ileś wnuczek i wnuków.
Byłam najukochańszą wnuczką. Pierwszą. Nie wiem, czy zasłużyłam na to miano. Tak jak brat najukochańszym wnukiem. Pierwszym.
Dziś kiedy dokonuję tego wpisu, mija 18 lat jak odszedł jej mąż, a mój dziadek. A dla mnie jakby to było wczoraj.
Drżę z kruchości życia. Z nietrwałości. Z lęku o najbliższych.
Wizja przykrytego ziemią ciała zostaje zasłonięta przez perlisty śmiech Tity. Przez jego radość dziecięcą wnoszącą radość w każdy aspekt życia.
Zastępowalność pokoleń. Jako to straszne sformułowanie.
W dniu naszej ostatniej wizyty prababcia dała Ticie 100 zł. Wziął, obejrzał z paru stron, po czym rzucił na podłogę. Śmialiśmy się, że po prostu dostał za mało.
I znieczulica. Nie uwierzę, że mieszkając wśród innych osób nikt nic nie słyszał. Przy otwartych oknach w tak małej miejscowości, w której znają się wszyscy do iluś pokoleń wstecz nikt nie słyszał. Nikt nie zareagował na cierpienie człowieka. Na krzyki i jęki. I w tym momencie nie wierzę w ludzi. Rozczarowują mnie. Nie mieści mi się to w głowie.
Czuję się strasznie staro ... opuszczona.
Babciu, dziękuję Ci za wszystko. Kieruj mną proszę i opiekuj się moimi bliskimi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz