Jest 22.30. Nadal jestem na nogach.
Młody nie śpi. Dodatkowo jeszcze wyje. Przywalił mi jeszcze z zaskoczenia z ciężkiej interaktywnej książki bonusem w głowę oraz utopił moją komórkę w swojej kąpieli. A dopiero odzyskiwałam kontakty z tel po wymianie karty SIM.
Mam już dość dzisiejszego dnia.Mam dosyć.
Dopisek poranny.
Doszłam do siebie. Luby pozwolił mi na sen poranny, chociaż młody rano mi nie odpuszczał. Wspinał się po mnie, skakał po mnie, dostawałam w głowę z małej książeczki, bo zwierzątka trzeba było pokazywać, no i co chwilę na łyk mleka trzeba było podejść. :)
Telefon działa, jeszcze przynajmniej ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz