Kartka na musztardzie napisana przez syna. "Musztarda X (tu imię). Kto dotknie, odkupuje dwie".
:P Cykliczne wojny w domu o ketchup i musztardę. Ciężko załapać się, bo znikają jak powietrze i potem jest wojna kto zjadł i kto je więcej. Mnie w to proszę nie mieszać, bo trudno mi załapać się raz na jakiś czas...
Albo taki tekst: "Dlaczego wyprałaś bluzę bez konsultacji ze mną?".
Nie ukrywam, opadłam z sił ...
Dziś w końcu definitywnie ostatnia czwórka zębowa Młodego stała się namacalna i wyczuwalna, a nie tylko widoczna. Ostatnia do kompletu.
A w tygodniu obcięłam włoski jemu. Na tyle, na ile pozwolił, bo już patrzeć nie mogłam na szopę na głowie. Wczesny Beethoven albo Późny Mozart, jak to Tatuś do niego mawiał. :) Dla mnie podchodziło pod Wodeckiego. ;)
Teraz śpi snem sprawiedliwego, ale usypianie trwa i trwa i trwa. I położy się na chwilę i reaktywacja. Bo ta mama najlepiej gdyby obok położyła się i już spała.
Dziś sprzedałam swoje autko. Moja Kaśka poszła pod młotek. I jakoś trochę żal ...
potrafię niezły bałagan zrobić, płyty książki lecą,
hmm, gdzie druga skarpetka??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz