Mówi do mnie: nie mam dla Ciebie dla nas dobrej wiadomości.
Pokazuje rękę.
???????
Kurde palce ma. Nic nie ucięte nie urwane.
No trochę sine ale co z tego?
Patrzę i nie rozumiem o co mu chodzi.
Obrączka! - wykrzykuje
Aaaaaa obrączka poczekaj - mówię.
Pomaszerowałam do kuchni zagladam do pudełka. Podaję.
Jak robiłam w kuchni poturlala się myślałam że to moja mi spadła więc nie patrząc odłożyłam ja.
A ten rył po parkingach, w Żabce świecił pod ladą telefonem, przerzucał śmietnik z samochodu i dostawał obłędu. A my tu sobie z Młodszym spokojnie dekorowaliśmy.
Tak wyglądało w moim domostwie w przeddzień Wigilii.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz