wtorek, 29 maja 2018

Do trzech razy sztuka

Dziś dwukrotnie uniknęłam rozwalenia własnego samochodu.


Raz zza łuku w strefie zabudowanej wystartował dostawczak i przynajmniej 60/km sypał, a ja niestety skręcałam w lewo. Ile fabryka dała o centymetry zwiałam spod jego maski.

Potem widziałam policjantów, którzy wymusili pierwszeństwo na rondzie i również w kurzu uciekali przed stłuczką.

A potem chcialam tylko zaparkować na parkingu i ktoś postanowił z werwą wycofać auto. Moje hamowanie i gostka hamowanie. Stanęliśmy koło siebie o grubość lakieru... Auto całe. Ledwo. Mam dość.

Dalej nie jadę. Trzeci raz się nie uda.

A wieczorem widziałam w necie w Poznaniu dwie stłuczki, najpierw dwa tramwaje, a potem tramwaj z osobówką. Ludzie jeżdżą jak łajzy. Gorąc daje po.głowie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz