Dziś dwukrotnie uniknęłam rozwalenia własnego samochodu.
Raz zza łuku w strefie zabudowanej wystartował dostawczak i przynajmniej 60/km sypał, a ja niestety skręcałam w lewo. Ile fabryka dała o centymetry zwiałam spod jego maski.
Potem widziałam policjantów, którzy wymusili pierwszeństwo na rondzie i również w kurzu uciekali przed stłuczką.
A potem chcialam tylko zaparkować na parkingu i ktoś postanowił z werwą wycofać auto. Moje hamowanie i gostka hamowanie. Stanęliśmy koło siebie o grubość lakieru... Auto całe. Ledwo. Mam dość.
Dalej nie jadę. Trzeci raz się nie uda.
A wieczorem widziałam w necie w Poznaniu dwie stłuczki, najpierw dwa tramwaje, a potem tramwaj z osobówką. Ludzie jeżdżą jak łajzy. Gorąc daje po.głowie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz