niedziela, 1 kwietnia 2018

co u mnie

Ostatnie chwile oddechu.
Czas na odpoczynek.
Czas na nabranie sił.
Już za kilka dni wyprowadzamy się.

I będziemy na etapie tymczasowości.
Zanim nie kupimy swojego.
Zanim swojego nie dostosujemy do użytkowania.
Póki co - za niedługo  - wszystko zacznie być w rozsypce.
I to mieszkając tymczasowo z rodzicielką.
Chciałabym zasnąć.
I obudzić się za 3 lub 4 miesiące.

Póki co święta.
U teściów - więc nic nie robię, nie mieszam w garnkach.
Nie robiłam mazurka.
Nie umyłam szyb.
Nie posprzątałam na święta.
Tu mogę jeść i jeść i jeść. I leżeć.
Ale nie jestem przyzwyczajona więc już zaczyna mnie nosić.

Moje myśli krążą tylko wokół naszego nowego miejsca do życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz