Taki wiek już mam, że człowiek dostając skierowanie na badania okresowe cieszy się, że przeprowadzi choćby małą inwentaryzację organizmu.
Im starsza, tym nieciekawiej jest.
Z jednej strony wypatruję chorób, z drugiej strony odczuwam lęk.
Lęk, że nie wiem, czy zdążę wychować drugiego syna.
Ale zbyt dużo młodych ludzi zabiera śmierć.
Pomagając na portalach ze zbiórkami widać tragedie, które dotykają ludzi równo.
Można znienacka dostać łupnia od losu.
Dziś nakwitłam się pod gabinetami lekarskimi.
I jest ok.
Prześwietlenie płuc ok.
Krew ok.
Pani ma tak niskie ciśnienie? Ciśnienie krwi 100/70.
Takie wysokie dzisiaj mam?
I byłam dziś sama ze sobą u dwóch okulistów.
:P
Jeden w ramach badań okresowych.
Drugi kontrola po Lentivu. Ale o tym w innym poście.
A propos schizy w zeszłym roku z podejrzeniem obserwowałam znamiona na skórze. I znalazłam w gazecie lokalnej, że można je skontrolować (w ramach jakiś programów).
Dwa dni później już byłam przebadana na specjalistycznym sprzęcie.
Mam dwa ważne badania do przejścia.
Na jedno badanie czekam ......... od 19 maja ub.r. Jeszcze tylko półtora miesiąca.
Gdybym miała coś w głowie, zdążyłabym umrzeć.
Prześwietlenie łepetyny. Może będzie odpowiedź dlaczego spadam ze schodów.
I kontrola piersi.
I standardowo lęk.
Te badanie zawsze mnie stresuje, bo moje piersi standardowo nie podobają mi się. Idąc na badania standardowo mam czarną wizję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz