piątek, 8 września 2017

o synku słów kilka

Moje dziecko, pomimo że byłam i jestem wrogiem karmienia go cukrem, a słodycz ma reglamentowaną  jest łasuchem.
Najbardziej uwielbia wszystko, co chrupie.
Niestety ciastka sklepowe / cukierniane mają w składzie spulchniacze, a po tym moje dziecko ma brzydką skórę.
(AZS nie ustępuje, ale ja też ostatnio sobie odpuściłam. A krem nivea niestety tu nie wystarczy).
Ale do rzeczy.

Zrobiłam wczoraj faworki.

Dziś dziecię zajada.
Bierze się za wylizywanie.
Tatuś zaszokowany pyta, co Tita robi:
- jestem cukrowym czyścicielem i muszę wszystkie narzędzia wyczyścić z cukru /?!?!?!

:DDDD

ostatnio mama ma mówi jemu, że jest głucha jak pień.
Jadą kiedy indziej autobusem, dziecko nagle wypala:
- babcia dzisiaj też jesteś głucha jak pień?

:DDDD

ostatnio narzekałam, dlaczego zawsze tylko mnie komar żre
synek:
- Dlatego że jesteś nieuważna. Jesteś zbyt apetyczna.

lol

Wczoraj przychodzi i pyta, co to znaczy upokorzyć. I co to znaczy terytorium.

Te wiązanki zdaniowe nadal mnie szokują. W pamięci mam nadal dziecko, które w ubiegłym roku ledwo coś tam dukało.

Poza tym akcja okulista. Moje dziecko będzie nosiło okulary. Tylko muszę pójść do jeszcze drugiego okulisty i potwierdzić. Bo wierzyć jednemu, to za mało, by wsadzić okulary na nos czterolatka. Póki co stosuję ograniczenie pół godziny dziennie jakiegokolwiek ekranu świecącego (tablet, komórka, komputer, tv). Moje dziecko jest niesamowite. Nieustannie go podziwiam, z jakim spokojem podchodzi do trudnych tematów.
Żłobek? Pretensje nader krótko.
Przedszkole? Prawie żadne.
Nocnik? Na lajcie - 5 wpadek przez blisko 2 lata?
Telewizor pół godziny? Ok.

Podziwiam.


2 komentarze: