wtorek, 8 listopada 2016

Hejtuję.



Przelewa mi się.
Nie cierpię jak ktoś narzuca mi własny osąd i traktuje jak osobę ubezwłasnowolnioną. Lub bez mózgu.
Zastanawiam się, dla kogo są durne przekazy w mediach.

I kto za to płaci.
Bo płaci na pewno.
Jedna ze stron za reklamę.
A drudzy zarabiają.
A jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.


Cyklicznie ktoś usiłuje mi wrzucić i narzucić zachwyt nad kimś.
Aż do wymiotów.
Cykliczne i nachalne propagandowe artykuły o fantastyczności.
O wyjątkowej zajebistości.

Parę lat temu to była Siwiec.
Plastikowa, sztuczna, po chirurgii plastycznej.
Nie moja bajka.
Nie można było otworzyć netu, by nie napotkać jej nieskażone myśleniem oblicze.
I oczywiście wdzięczenie się.
I uśmiech numer pięć wraz z nieliczną odzieżą.
AAAAAA haft.

Teraz lansuje się inna pani.
Każdego dnia telefon wyrzuca mi w ramach newsów jaki to nowy płaszczyk, jakie kozaczki, jak to wakacje Seszele, jak to wesele, poprawiny (i lista się ciągnie).

Pani równie sztuczna jak Siwiec.
Sztuczna twarz, sztuczny biust.
Coś, czego nie cierpię.
Udająca perfekcyjną.
Nic to, że trzeci mąż.
Nic to, że w życiu nosi po raz czwarty inne nazwisko.
Nic to, że w patchworkowej rodzinie. I to nie z powodu choroby współmałżonka.
Nic to, że nowy tatuś udaje prawdziwego tatusia pomimo tego, że dzieci już mają tatę.
I w tym plastikowa lala.
O bliżej nieokreślonym wieku.
Udająca, że jest ode mnie młodsza lat 3.
Nie wierzę w jej wiek.
Nie wierząc przerzuciłam net w poszukiwaniu prawdy, zobaczyłam jedynie, że bardzo niewielu wierzy w wiek podawany przez M.
I jedno zdanie ze starego artykułu, które powiedziała a propos in vitro.
"Ale przyznam, nie miałam w sobie niepokoju. Czułam, że będę w ciąży, że to będzie syn. Jestem dosyć młoda, nie zdiagnozowano żadnej choroby."
artykuł tutaj: z 2006
Kto mając dwadzieścia ileś lat mówi o sobie, że jest dość młody??!!
Nie kupuję tego.
I jej lans.
Sprzedawanie własnej rodziny.
Ślubu własnego.
Podróży poślubnej.
Dzieci.
Nie oglądałam programu Azja Express.
I oglądać nie będę.
Ale przeglądam insta dziewczyny Kuby. Z sympatią.
I tak, jak Małgorzacie w mediach stawiają pomniki najwspanialszej ze wspaniałych, tak cyklicznie Renata jest w sieci opluwana.
I pytam, czy stają za tym ci sami ludzie?

To już jest nudne.

Nudne jest udawanie, że perfekcyjna mając nieperfekcyjne życie udawała, że pisze o książki o perfekcjonizmie.
Bo sama daje swoje nazwisko (czwarte) i zdjęcia.
Jak i zaznaczyła, że dodaje zdjęcia męża, bo jak się ma przystojnego to trzeba się nim chwalić, to ręce, nogi i rajstopy mi opadły.

Cóż ....
Kojarzę Radzia z tłustymi przerzedzonymi włosami sprzed lat korzystającego z życia i jego uciech.
To też nie moja bajka.

Nie cierpię sztuczności.

I mam po obu stronach dwie kobiety.
Jedną zadowoloną, z pasjami, prawdziwą.
I po drugiej stronie ten plastik. Z silikonem.

Renata na swoim insta napisała a propos swojego (małego) biustu jakieś hejterce mądre słowa.
Że piersi mają podobać się właścicielce i jak się uda wykarmić potomstwo. I to są mądre słowa.

Ten post to prawdziwy hejt z mojej strony.
Ale przelało mi się.
Bo perfekcyjna to ona może jest.
Z nazwy.
Na potrzeby programu.

Rzygam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz