Historia o Owcy. Historia pełna.
Dlaczego Owca jest Owcą nie będę wnikać.
Czy jest to od nazwiska, czy nie. Nie chce mi się myśleć i wysilać zwojów.
Przyjmijmy, że jest to po prostu Owca.
Dla jaj lub z innych powodów nieznanych mi
Syn mój pierworodny przyniósł kiedyś jego zdjęcie.
Standardowe, małe, legitymacyjne.
I zaczyna się tu zagadka Wszechświata.
Owca okazał się nieśmiertelny.
Znaczy jego zdjęcie .
Jestem mistrzynią gubienia.
Szukania.
Potrafiłam zgubić zdjęcie większe niż A4.
Potrafiłam zgubić akt notarialny mieszkania.
W mieszkaniu czasami gubię rzeczy niewymiarowe, których nawet upchnąć się nigdzie nie da.
Ale giną.
I dodajmy rzecz ważną.
U Syna w pokoju przeważnie panuje stan po trąbie powietrznej.
Ten, który potrafił zgubić plecak szkolny z zawartością.
Który zgubił niezliczoną liczbę butów sportowych, worków na wf, ciuchów, kurtkę, klucze, karty bankomatowe.
Ten, który wyjątkowo nie panuje nad papierami.
Przerastają go.
Wydostają się z każdego możliwego zakamarka. Atakują go.
I w tym wszystkim nasza Owca.
Malutkie, zwykłe zdjęcie.
Nieśmiertelne.
Przetrwał każdy remont, gdzie wszystkie meble wyjeżdżały i papiery. Przetrwał każdą zawieruchę.
Spod szaf, biurka zdjęcie w dziwny sposób uaktywnia się.
Ostatnio gdy przyszłam w czasie wymiany podłóg leżakował sobie znów na deskach.
Ba! Przetrwał miłość Młodego, który niejednokrotnie dopadł zdjęcie Owcy.
Żadne inne zdjęcie nie przetrwało konfrontacji z Młodym.
Zdjęcie jest nadal w stanie dobrym.
Czy ktoś coś z tego rozumie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz