Powinnam dokształcać się.
Ustawa leży.
Nie chce mi się.
Mam lenia.
Luby był wczoraj z Młodym u lekarza.
Kaszlał coś w nocy.
Zapalenie gardła/krtani. (dziwne, chyba Luby coś źle zrozumiał - pewnie jedno z tego).
Jak poszedł, tak młody przestał kaszleć.
Ale jest w domu w tym tygodniu.
Antybiotyku nie dostaliśmy.
Bactrim, Flegamina i Zyrtec (parę dni podaliśmy tylko Flegaminę i Zyrtec). Bactrim został zakupiony ale skończył żywot przed podaniem.
A wczoraj zaspałam. Od pobudki do dobiegnięcia do pracy 8 minut! Warto biegać!
I ostatnio na niestrzeżonym przejeździe przebiegłam przed pociągiem. Ale trąbił na mnie (maszynista trąbi czy co robi?). Skrajna głupota, gdybym potknęła się nie miałabym szans na ucieczkę. Nigdy więcej.
Od paru dni jestem ciocią. Brat chwalący zawsze imiona słowiańskie poszedł trochę po bandzie. Jak to mówił wcześniej, że będę miała o czym pisać na blogu. Usiłuję oswoić się z imieniem. I je zapamiętać, bo jak następuje pustka w głowie to przypomina się wszystko, tylko nie imię. Gdyby żyły moje babcie miałyby problem z zapamiętaniem. Krótkie, ale ... No, popłynął, popłynął. Co nie umniejsza faktu, że jestem zachwycona z pojawienia się dziecięcia.
Podekscytowana czekam na narodziny jeszcze dwóch maluszków. Pierwszy już - już. A drugi maluszek jeszcze ciut - ciut. Cudownie. :))))
Hmm może jednak trochę poczytam?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz