Wczoraj był całkiem miły dzień:
synuś <3
Młody na szczęście dopiero dziś zaczął wymiotować. Jutro pewnie lekarz. Dziś dzwonili ze żłobka, by go odebrać. Luby wraz z dwojgiem innych rodziców odbierał maluchy. Ciekawe co się tam później działo ...
Czekamy na przesyłkę. :))
Jeszcze niedawno była w Hongkongu (zastanawiam się nad poprawną formą odmiany?).
Pani polonistka Starszego pochwaliła mnie. Syn przyszedł ze szkoły z newsem. Ponoć byłam jedynym rodzicem, który zainteresował się dzieckiem. o_O
Wracając do przesyłki ponoć jutro może być u nas. Ciekawa jestem bardzo.
PS. wczoraj przebiegłam 18 km! Bez postoju! Dumna jestem z siebie. :)))
A potem była nagroda. Zrobiłam domowe gofry. A co! :PP


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz