:P
Aczkolwiek trudno nazwać podsłuchaniem skoro była w szatni, gdzie przebieramy dzieci.
I rzecz była o niejadkach.
Grupa Tity.
Czyli z założenia max różnica wieku dzieci w grupie powinna być 4 miesiące. Ale raczej to jeden wiek.
I jedna mama mówi, jak córka mówi, że coś tam trzeba posmarować szoko szoko (czekolada). I że młoda danonka zjadła. Wapń dla zdrowych kości? haha :D Takim syfem karmić takie maluszki...A potem, że dziecko nie je... A jak ma jeść inne produkty, skoro podstawą jego jedzenia to cukier i to przetworzony... A potem za lat kilkanaście zdziwienie skąd nadwaga. Dlaczego nie je warzyw i je jedne produkty... Nie powielę błędów żywieniowych jak ze Starszym.
Młodego buciki wczoraj.
ze śmietaną z lodówki
ale wrzeszczał na widok bucika i podłogi :)
Młody wczoraj został zważony. 12.900.
Dziś patrzę, a on pod blatem w kuchni nie mieści się. A blat ma 90 cm.
Wieczorna lektura. ;)
A tak traktuje się babcine harlekiny.
A to małpiata w okazałości.
A oto Pimpek. Kradnący Pimpuś.
Jestem zmęczona. Dziś wieczorem padłam ze zmęczenia. Spałam razem z młodym. Teraz przed północą oboje urzędujemy. Dobrze, że czwartek to mały piątek. :))
A potem będziemy znowu spać. I może będzie dla mnie miejsce w łóżku.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz