Po drodze do knajpki zajrzałam wczoraj na jeden rynek w poszukiwaniu dyni.
Bo jeżeli gdziekolwiek kupić, to o tej porze roku tylko tam.
Pan polecił, kupiłam, zrobiłam.
Siedzimy w domu.
Włożyłam do miseczki. Młody zajada żółty ser (którym dzielił się z kotem).
Mówię mu, że mam dynię. Buch, wyrzucił żółty ser na bok.
Pierwsza miseczka. Zjadł. Popił mlekiem z piersi.
Dokładka. Druga miseczka. Zjadł. Popił mlekiem z piersi.
Dokładka. Trzecia miseczka. Zjadł. Popił mlekiem z piersi.
Dokładka. Czwarta miseczka jest w użyciu! o_O
PS. Dlaczego załamał? Cytując Dziadka: "w moich czasach karmiono tym świnie" ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz