Taki swoisty dualizm
Notoryczne pytania czy karmię piersią.
Żebym sobie odpuściła, bo przecież mogłabym wtedy wypić. Że
dziecko już duże. Bo dziecko może dostawać już coś innego. Bo dziecko by w nocy
spało. Bo nie trzeba aż tak poświęcać się. Bo mm jest też dla dzieci i od tego
nie umiera się.
Pytają i nakłaniają tylko ci, którzy znają mnie słabiej. Ci,
którzy znają mnie dobrze wiedzą, że pytania sensu nie mają i trafiają w próżnię.
Ba! Ci co są najbliżej, wręcz krzyczą, by podać pierś Ticie. Dlaczego – będzie o tym dalej (niektórzy bliscy
nie krzyczą, ale patrzą zachwyceni, szczególnie kobiety, którym karmienie nie
udało się).
Mam odebrać naturalny pokarm na cześć tego, by wyspać się
lub napić? Serio?
W czerwcu - parę dni przed śmiercią babcia zobaczyła, że
karmie i córkę wołała: chodź, chodź szybko,
zobacz, on jeszcze pije z piersi!
Jakby to było sensacją. Przecież oczywiste jest, że tak zdrowego
najbliższego naturze pokarmu już nigdy w życiu dziecko nie dostanie. To jest
ten moment. Tu i teraz. Później już nie będzie. Pierś wbrew powszechnej opinii
nie jest do 18-tki. Dziecko „odstawia się wcześniej”.
Mleko z piersi nie jest do podrobienia. Żaden producent
sztucznej krowy w puszce nie podrobi mleka ludzkiego, cokolwiek by nie wypisał na
puszce o cudowności swojego białego proszku. Mleko z piersi jest substancją
żywą, zmienną, dostosowująca się do wieku dziecka i pory dnia i nocy. Zapewniającą dziecku ochronę
immunologiczną przez cały okres karmienia.
Wiecie, że mlekiem kobiecym są karmione osoby dorosłe mające
nowotwory?
Zalecane karmienie wg Światowej Organizacji Zdrowia to 6
miesięcy wyłącznego karmienia piersią, a po 6 miesiącach uzupełnianie pokarmów
stałych pokarmem matki. Zalecane do 2 lat. Aż do tego czasu, kiedy dziecko i
matka będą chcieli. A po tym czasie można dalej, dalej z korzyścią dla matki i
dziecka.
Naturalne jest, że ssaki karmią swoje potomstwo. Tak
zostaliśmy stworzeniu w procesie ewolucji. Cycki nie są dla zabawy dla
partnerów, tylko do wykarmienia potomstwa. I tylko ludzie mają z tym karmieniem
problemy.
Za naturalny moment
odstawiania od piersi (natural weaning) uważa się trzeci - piąty rok
życia. Gatunki podobne człowiekowi karmią czterokrotnie dłużej, niż trwa ciąża
(np. szympans 1460 dni).
Karmię i będę karmiła piersią Titę. Ten, kto dostaje go w godzinach wieczorowo – nocnych wymięka na całej linii. Każdy bez wyjątku w momencie przeraźliwego wrzasku i odrzucania ze złością wszelakich przez niego napojów żąda mojego natychmiastowego powrotu z cyckiem, lub jak wczoraj kiedy usiłowałam coś zrobić, żąda natychmiastowego zaprzestania robienia czegokolwiek przeze mnie i podania dziecku piersi. U mnie nikt nie mówi, nie karm, u mnie mówią: karm, no daj mu, a czasami nawet krzyczą (i w ostrzejszych słowach też. :P).
Starszego syna karmiłam 21 miesięcy. Przestałam, gdy sam „odstawił się”. Zwykła rzecz, zrobiłam tylko to, co do mnie należało. Syn dwojga alergików dostał zdrowy start w życie. Na dzień dzisiejszy lat niespełna 17 ani cienia alergii u niego nie ma. Ani chorób na szczęście. I oby jak najdłużej.
W oczach mam które nie praktykują długotrwałego karmienia mogę być nawiedzona. Ale co jest dziwnego w tym, że chcę zapewnić dziecku jak najlepsze zdrowie w dorosłości?
Poza tym tak na marginesie warto pamiętać, że mleko krowy jest dla cieląt. A te w puszce jest jego przetworzeniem. Przemysłowo farmakologicznym. Z myślą o zysku handlowym. Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo o co chodzi...
I
dodam, że nie zawsze z karmieniem jest różowo, że bywa różnie. Czasami,
jak mam 20 raz w ciągu
krótkiego czasu podawać pierś dopada mnie swoista furia. Szczególnie jak
zaplanowałam coś sobie i nici z planów.
Ale jako choleryk z którego powietrze jak z balonika ustępuje szybko,
tak i
ciśnienie w tej gumce w majtkach też mi puszcza i normalnieję. Co
najwyżej
jakaś awantura nocna starszych domowników przetoczy się po domostwie,
skoro liczba karmień w nocy będzie dla mnie za duża i nie będę mogła
zbudzić się ze snu nocnego, a i tak bywa.. :P
Jestem ciekawa, do jakiego etapu mój młodszy smerf będzie takim cycoholikiem. Dziś bez cycka i mamy ani rusz.
Sponsorować żadnych koncertów proszkowych nie będę. MM,
smakowe kaszki i słoiczki niech się kurzą w sklepach. Na mnie nie zarobią.
Ani nie zamierzam się o nich pozytywnie wypowiadać. Howgh!
Ani nie zamierzam się o nich pozytywnie wypowiadać. Howgh!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz