piątek, 1 sierpnia 2014

1-7 sierpnia 2014 r. Światowy tydzień karmienia piersią.

Taki swoisty dualizm

Notoryczne pytania czy karmię piersią.

Żebym sobie odpuściła, bo przecież mogłabym wtedy wypić. Że dziecko już duże. Bo dziecko może dostawać już coś innego. Bo dziecko by w nocy spało. Bo nie trzeba aż tak poświęcać się. Bo mm jest też dla dzieci i od tego nie umiera się.
Pytają i nakłaniają tylko ci, którzy znają mnie słabiej. Ci, którzy znają mnie dobrze wiedzą, że pytania sensu nie mają i trafiają w próżnię. Ba! Ci co są najbliżej, wręcz krzyczą, by podać pierś Ticie.  Dlaczego – będzie o tym dalej (niektórzy bliscy nie krzyczą, ale patrzą zachwyceni, szczególnie kobiety, którym karmienie nie udało się).

Mam odebrać naturalny pokarm na cześć tego, by wyspać się lub napić? Serio?

W czerwcu - parę dni przed śmiercią babcia zobaczyła, że karmie i córkę wołała: chodź, chodź szybko, zobacz, on jeszcze pije z piersi!
Jakby to było sensacją. Przecież oczywiste jest, że tak zdrowego najbliższego naturze pokarmu już nigdy w życiu dziecko nie dostanie. To jest ten moment. Tu i teraz. Później już nie będzie. Pierś wbrew powszechnej opinii nie jest do 18-tki. Dziecko „odstawia się wcześniej”.
Mleko z piersi nie jest do podrobienia. Żaden producent sztucznej krowy w puszce nie podrobi mleka ludzkiego, cokolwiek by nie wypisał na puszce o cudowności swojego białego proszku. Mleko z piersi jest substancją żywą, zmienną, dostosowująca się do wieku dziecka i pory dnia i nocy. Zapewniającą dziecku ochronę immunologiczną przez cały okres karmienia. 

Wiecie, że mlekiem kobiecym są karmione osoby dorosłe mające nowotwory? 

Zalecane karmienie wg Światowej Organizacji Zdrowia to 6 miesięcy wyłącznego karmienia piersią, a po 6 miesiącach uzupełnianie pokarmów stałych pokarmem matki. Zalecane do 2 lat. Aż do tego czasu, kiedy dziecko i matka będą chcieli. A po tym czasie można dalej, dalej z korzyścią dla matki i dziecka.
Naturalne jest, że ssaki karmią swoje potomstwo. Tak zostaliśmy stworzeniu w procesie ewolucji. Cycki nie są dla zabawy dla partnerów, tylko do wykarmienia potomstwa. I tylko ludzie mają z tym karmieniem  problemy.

Za  naturalny moment odstawiania od piersi (natural weaning) uważa się trzeci - piąty rok życia. Gatunki podobne człowiekowi karmią czterokrotnie dłużej, niż trwa ciąża (np. szympans 1460 dni).

Karmię i będę karmiła piersią Titę. Ten,  kto dostaje go w godzinach wieczorowo – nocnych wymięka na całej linii. Każdy bez wyjątku w momencie przeraźliwego wrzasku i odrzucania ze złością wszelakich przez niego napojów żąda mojego natychmiastowego powrotu z cyckiem, lub jak wczoraj kiedy usiłowałam coś zrobić, żąda natychmiastowego zaprzestania robienia czegokolwiek przeze mnie i podania dziecku piersi. U mnie nikt nie mówi, nie karm, u mnie mówią: karm, no daj mu, a czasami nawet krzyczą (i w ostrzejszych słowach też. :P).

Starszego syna karmiłam 21 miesięcy. Przestałam, gdy sam „odstawił się”. Zwykła rzecz, zrobiłam tylko to, co do mnie należało. Syn dwojga alergików dostał zdrowy start w życie. Na dzień dzisiejszy lat niespełna 17 ani cienia alergii u niego nie ma. Ani chorób na szczęście. I oby jak najdłużej.

W oczach mam które nie praktykują długotrwałego karmienia mogę być nawiedzona. Ale co jest dziwnego w tym, że chcę zapewnić dziecku jak najlepsze zdrowie w dorosłości?

Poza tym tak na marginesie warto pamiętać, że mleko krowy jest dla cieląt. A te w puszce jest jego przetworzeniem. Przemysłowo farmakologicznym. Z myślą o zysku handlowym. Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo o co chodzi...

I dodam, że nie zawsze z karmieniem jest różowo, że bywa różnie. Czasami, jak mam 20 raz w ciągu krótkiego czasu podawać pierś dopada mnie swoista furia. Szczególnie jak zaplanowałam coś sobie i nici z planów. Ale jako choleryk z którego powietrze jak z balonika ustępuje szybko, tak i ciśnienie w tej gumce w majtkach też mi puszcza i normalnieję. Co najwyżej jakaś awantura nocna starszych domowników przetoczy się po domostwie, skoro liczba karmień w nocy będzie dla mnie za duża i nie będę mogła zbudzić się ze snu nocnego, a i tak bywa.. :P

Jestem ciekawa, do jakiego etapu mój młodszy smerf będzie takim cycoholikiem. Dziś bez cycka i mamy ani rusz. 

Sponsorować żadnych koncertów proszkowych nie będę. MM, smakowe kaszki i słoiczki niech się kurzą w sklepach. Na mnie nie zarobią.

Ani nie zamierzam się o nich pozytywnie wypowiadać. Howgh!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz