wtorek, 3 czerwca 2014

pierwszy raz / 13 miesięcy

To mój pierwszy blog. Moje pierwsze stawiane kroki w sieci. Czy udolne, czy nieudolne nie wiem.
Chcę zachować ulotną rzeczywistość. Zapisać ją.

Jestem mamą dwóch synów. Starszy jest starszy i raczej rzadko będzie pojawiał się w moich opowieściach, ceni sobie prywatność.
Młodszy kończy dziś 13 miesięcy i na swoje stare lata zwariowałam na jego punkcie.

Zapisuję skrzętnie każdą nową umiejętność. Sprawia mi to ogromną radość. I to będzie w większości blog o młodszym synku.

Trzynasty miesiąc okazał się przełomowy w życiu synka.

Przełomowy, bo pierwszy raz w życiu złapał chorobę - pojawiła się pierwszy raz gorączka. Zawitała na niecałą dobę i zniknęła. Znikąd przyszło, donikąd poszło. Co to miało być, nie wiem.

Przekonał się do swojego autka, co dostał na prezent na roczek. Już się nim bawi i się go nie boi.

Zaczął biegać i przeraża mnie to bo jak raczkowanie i chodzenie odbywało się w miarę bezkolizyjnie, tak biegi urządza jak torpeda. Do tego jeszcze włączone wchodzenie na próg w kuchni i schodzenie, byle szybciej, szybciej. Siniaki i obicia witajcie w nasze progi.

Na dworze coraz lepiej pokonuje nierówności terenu. Śmiało można by z nim na małe górki jechać. Jest pasjonatem wspinaczek, stawiania sobie wyzwań i pokonywania ich. Progi i stopnie są najmilej widziane. Uwielbia i nie ominie jak kilka razy nie spróbuje wejść i zejść.

Wczoraj trenował chodzenie do tyłu.

Trenuje pilnie wchodzenie na stół.

Pozaklejana jest kolejna szafka, wcześniej dekoder, kontakty, poblokowane są szuflady. Ba, światło w kuchni jest zaklejone. :)

Zaczął być bardziej społeczny. Wczoraj na zapytanie o auto przypchał swoje auto.
Gdy ubieram się do pracy lub wyjścia, przynosi swoje buciki.
Próbuje ze mną dyskutować. Lubi rozmowy i wtedy zaczyna swoje aaa na różnych częstotliwościach.
W mowie: mama i baba. To najczęściej. Od wczoraj znów trenuje słowo tata. Dada. Zlepki jakieś, dziś jedne brzmiały na dziadzia. Czasami uda mu się wypowiedzieć imię starszego brata.

Do mojego cycka też gada. Gardłuje rrrrrrr do niego. Co to ma znaczyć, nie wiem. Pewnie, że dobre i smakuje. ;)

W nocy nadal budzi się i budzi i nie ma opcji, że mnie nie ma. Dopóki nie wrócę trwa płacz i wrzask.

Zębów 11. Dwunasty wychodzi i wychodzi. Mamy jedynki i dwójki i czwórki (w tym ta leniwa co się przebija i przebija), ale już górne trójki widzę.

I śpi już sobie. Aż do pierwszej z kilku pobudek nocnych.

kotki, wychodzić do mnie!!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz